sobota, 24 października 2015

Trzy.

*** 

- Pić - wydukała, czuła wielkie pragnienie, które po chwili ktoś je ukoił. Po jakimś czasie była wstanie otworzyć swoje oczy i zobaczyła obok siebie Kubę, zapłakaną Agatę i małą Oliwkę.
- Ciocia - krzyknęła głośno mała i pobiegła ją przytulić
- Cześć Kochanie - powiedziała cicho, nie miała jeszcze sił żeby rozmawiać. Ale wiedziała że rozmowa z Błaszczykowskimi czeka ją tak czy tak. Cały czas siedział jej w głowie, głos osoby która ją najprawdopodobniej uratowała.
- Dzień dobry pani Leo - powiedziała młody, bardzo przystojny lekarz.
- Dzień dobry - odpowiedziała niechętnie
- Domyślam się że nie ma pani ochoty ze mną rozmawiać. Więc powiem krótko i na temat. Straciła pani niewiarygodną ilość krwi, sam nie wiem jakim cudem pani żyje. No tak czy siak, zawdzięcza pani to życie tylko i wyłącznie temu chłopakowi co panią znalazł. Będzie pani u nas leżała jeszcze kilka dni, do puki nie wyregulujemy ilości krwi w pani organizmie - powiedział patrząc na śpiącą, bladą dziewczynę
- Dziękuję bardzo - odparła z krzywym uśmiechem na ustach. Lekarz wyszedł z sali, ale nie zamknął za sobą drzwi. Zaraz po nim weszła Polka, która była cała upłakana i zmęczona. Siedziała w szpitalu już sporo czasu, a o śnie nie słyszała od trzech dni.
- Lea - powiedziała cicho Agata
- Chodź tu do mnie - odpowiedziała dziewczyna ze łzami w oczach, wyciągając w jej stronę ręce. Mocno przytuliła przyjaciółkę i poczuła ulgę.
- To wszystko moja wina, gdybym na Ciebie nie krzyczała nie doszło by do tego. Proszę wybacz mi, nie wiem jak mam Cię przeprosić - wydukała Błaszczykowska
- Skończ - powiedziała głośno dziewczyna - Myślałam o tym już od dawna. To nie twoja wina. Gdyby nie to że jestem nikim, jedynie cholerną ćpunką nie zrobiłabym tego. Tak mi serce podpowiadało i po prostu to zrobiłam. - odparła chwytając swoją, ukochaną przyjaciółkę za dłoń
- Nie mów tak. Dla nas jesteś bardzo bardzo ważna, słyszysz - dodała patrząc na bladą twarz Lei.
- Jak długo tu leżę ? - zapytała ciekawa
- Trzy dni - odpowiedziała jej delikatnym uśmiechem
- Kto mnie uratował ? Bo nie wiem kogo mam zabić - powiedziała z udawanym złem na twarzy
- Nawet tak nie mów. Kuba poprosił jednego ze swoich kolegów żeby pojechał za tobą - powiedziała oglądając się za siebie. W drzwiach ujrzała męża Agaty i wybwacę, czyli Marco Reus.
- Kubulku zaraz wstanę i kopnę Cię tak że pożałujesz tego raz a porządnie - powiedziała zła dziewczyna
- O matko, co ja Ci zrobiłem ? - zapytał z udawanym przerażeniem w oczach
- Po co kazałeś komuś jechać za mną ?
- Bo wiedziałem, że ktoś taki jak nasza Lea coś wywinie. Ha ! I widzisz jaką mam intuicję - zaśmiał się patrząc na dziewczyną - A tak na poważnie to miło Cię widzieć wśród żywych - dodał i mocno przytulił ją do siebie
- No nie, gdyby nie to że mam podpięte te wszystkie kabelki to wstałabym i nogi z tyłka powyrywała, nawet te twoje treningi w tej Barussi by ci nie pomogły - pogroziła mu palcem na co wszyscy zaczęli się śmiać
- Chyba Borussi - poprawił ją chłopak stojący obok Kuby
- No a jak ja powiedziałam ? - spojrzała na nich, gdzie wszyscy parskali głośno śmiechem - To pewnie ty mnie uratowałeś ? - zapytała patrząc na jego zielone tęczówki
- No mniej więcej, ale to bardziej zasługa Kuby - powiedział piłkarz
- My jedziemy na chwilę do domu i niedługo tu wpadnę. - wtrąciła się Aga i wyciągnęła swojego męża z sali
- Po co to zrobiłaś ? - zapytała prosto z mostu patrząc w okno
- Przecież nie mogłem Cię zostawić całej zakrwawionej - odparł siadając tuż przy jej łóżku. Nie znał tej dziewczyny, ale miała to coś w sobie co go strasznie intrygowało
- A powinieneś, przynajmniej wszyscy mieli by spokój. Nie utrudniałabym im życia - powiedziała myśląc o Błaszczykowskich
- A kto by opiekował się Hadesem ? - zapytał z lekkim uśmiechem, który nieco poprawił humor dziewczyny.
- To ty, no przecież. Wiedziałam że kojarzę tą twoją twarz  - nagle ją olśniło. Przecież to bardzo dobry piłkarz, a za razem przyjaciel Jakuba, a także wnuczek jej pracodawczyni. - Tak czy siak, zrujnowałeś mi życie. - powiedziała wrednie patrząc przez chwilę na jego zdziwioną twarz a za chwilę na okno, które wydawało się dla niej zbawieniem
- Uratowałem Ci życie a ty jesteś na mnie wściekła. Dziewczyno czy ty siebie słyszysz, przecież to jakieś brednie - powiedział zaskoczony, a zarazem bardzo zdenerwowany.
- Wszystko popsułeś. Przez kilka dni może Aga i Kuba płakali by za mną, a może nie.Ale później zapomnieliby, mieliby święty spokój, a ty wszystko popsułeś. Nie rozumiesz ?! - krzyknęła
- Nie bardzo - odpowiedział nadal patrząc na nią
- Najlepiej będzie jak wyjdziesz - powiedziała bez uczuć i obróciła się plecami do zdezorientowanego chłopaka
- Poszukaj sobie w słowniku słowa Dziękuje i sprawdź kiedy powinno się go używać - dodał zdenerwowany otwierając drzwi
- Bezczelny jesteś. Wynoś się stąd - dodała poirytowana. Następne dni w szpitalu mijały bardzo, bardzo wolno. Ale dzięki Błaszczykowskim jakoś to przetrwała. 5 dni po przebudzeniu młody lekarz postanowił ją wypisać, odebrała ją jak zwykle Aga.
- Jak się czujesz ? - zapytała polka
- Dobrze, ale chce do swojego domu, wyspać się w końcu i poukładać to wszystko od nowa - odparła zmęczona opierając głowę o szybę
- O nie moja droga - zaprotestowała Pani Błaszczykowska - Razem z Kubą postanowiliśmy że zamieszkasz u nas. Oboje będziemy spokojniejsi, a ty nie będziesz się tak nudzić.
- Dobrze wiesz że nie mogę i nie zrobię tego. Zamieszkam u Siebie i już na prawdę nie zrobię więcej sobie krzywdy - powiedziała z nadzieję w głosie. Nie chciała być pod opieką, nie chciała czuć się jak w więzieniu. Jej marzeniem była wolność i spokój.
- Kochanie wierzę Ci, ale będę spokojniejsza. A Oliwia będzie miała się z kim bawić - odparła z delikatnym uśmiechem na ustach
- Proszę - jęknęła - Nie chce robić kłopotu i nie chce czuć się jak małe dziecko, którego trzeba pilnować - dodał po chwili
- Ale przecież Ciebie nikt nie będzie pilnował. Jesteś dorosła, ale my chcemy być po prostu spokojniejsi - w samochodzie zapanowała niezręczna cicha. Lea nie miała ani sił, ani ochoty na dalszą sprzeczkę więc odpuściła. Po chwili były już na miejscu, przed wielkim i pięknym domem. Agata wjechała do garażu, a Niemka zaniosła swój bagaż do środka.
- Cześć Kuba - powiedziała cicho wchodząc do środka
- No hej mała - odparł tuląc do siebie mocno dziewczynę
- Aż tak mocno się stęskniłeś ? - zapytała patrząc na wesołą minę Polaka
- No a nawet bardziej - odpowiedział na co oboje parsknęliśmy śmiechem
- Co mi powiesz słoneczko ? - spojrzała na dziewczynkę, po chwili biorąc ją na ręce
- Ciesze sie ze bedzies z nami mieskac - zachichotała dziewczynka. Za to ja nie koniecznie - pomyślała
- Ja też - uśmiechnęła się delikatnie na widok uśmiechniętej twarzy małej dziewczynki
- Chodź zaprowadzę Cię do Twojego pokoju - zaproponował biorąc w dłoń jej torbę ze szpitala, czuła się strasznie. Nie chciała takiego życia, zawsze marzyła żeby być samodzielna, ale doskonale wiedziała że w najbliższym czasie się tak nie stanie. Musi być bardzo cierpliwa, a co ważniejsze musi odbudować zaufanie w oczach Polaków.
- Nie chcę wam robić kłopotu - odparła wchodząc po schodach, było jej tak strasznie głupio
- Nie przesadzasz ? - rzekł otwierając drzwi - Stąd masz bliżej do pracy, za pewne będziesz częściej w domu niż my więc na przykład odbierzesz Oliwię z przedszkola, nauczę Cię grać w piłkę i zobaczysz że to pokochasz - mówił z przekonującym uśmiechem na ustach
- Ja i piłka, ty sobie to wyobrażasz ? Zaraz znowu wyląduje w szpitalu, ale tym razem z połamanymi nogami - odpowiedziała śmiejąc się głośno
- Podziękujesz mi jeszcze. A tym czasem masz czuć się jak u siebie, przestać narzekać i się rozgościć - powiedział odkładając torbę na łóżku, po czym wyszedł zamykając drzwi za sobą. A ona została sama w swoim nowym pokoju, z myślami, które plątały się w jej głowie...




***

Dziś rozdział numer 3.
Nie było mnie długo, lecz mam ogromną nadzieję, że jeszcze ktoś o mnie i o moim blogu pamięta. Zachęcam do komentowania, co bardzo dużo dla mnie znaczy.
Pozdrawiam. :) 

1 komentarz:

  1. Własnie nadrobiłam wszystkie poprzednie rozdziały :)
    Bardzo podoba mi się to opowiadanie i pomysł na niego. Jest bardzo ciekawy, a po prologu już wiedziałam, że będzie się działo.
    Postać Lei jest interesująca i czuję, że fajnie ją poprowadzisz :3
    A Marco... No zobaczymy, jak to będzie, bo mam wrażenie, że jeszcze się spotkają ;)
    Ja czeka na następny i życzę dużo, dużo weny :))
    Oraz jeszcze zapraszam do siebie w wolnej chwili:
    http://love-is-a-polaroid.blogspot.com
    Pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń