poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Dwa.

***

... zapłacę ci w inny sposób - zaproponowała kuszącym głosem, chodź tak bardzo tego nie chciała. Nie chciała się poniżać aż do takiego stopnia, ale nie miała wyjścia - tak sobie to tłumaczyła.
- Kusząca propozycja - odpowiedział
- Wiem, nie udawaj że nie masz na mnie ochoty. Od dawna widziałam jak na mnie patrzysz - dopowiedziała
- Zaraz będę - odpowiedział zachęcony i się rozłączył. Długo nie musiała czekać na swojego "przyjaciela" - Mam nadzieję, że pokażesz co potrafisz - powiedział na wejście
- No to jest przecież oczywiste. Ale proszę daj mi chociaż trochę teraz - spojrzała w jego oczy
- Masz, ale się pospiesz, bo nie mam dużo czasu - odparł kierując się za dziewczyną w stronę sypialni. Gdy tylko zażyła to cholerstwo, poczuła się lepiej i chodź tak bardzo nie chciała tego robić, nie miała innego wyjścia. Spędzili razem skupieni na seksie około godziny, później on się ubrał i wyszedł. Dziewczyna miała łzy w oczach, cieszyła się że jest już po wszystkim. Ale było jej wstyd, jak nigdy dotąd, jak mogła się tak upokorzyć. Wzięła kolejną dawkę i miała zamiar iść spać, ale usłyszała dźwięk swojego telefonu.
- Cześć Lea - usłyszała w słuchawce, przeraźliwy głos swojej przyjaciółki
- No hej Aga - powiedziała z nadzieję
- Ty się nie ciesz, za 10 minut widzę Cię u Siebie. Musimy pogadać - dodała poważnym głosem
- Okey - odparła dziewczyna z niechęcią. Zwlokła się z łóżka, a następnie wzięła błyskawiczny prysznic. Wysuszyła włosy, ubrała jakiekolwiek ubrania i wybiegła do Agaty. Nie chciała znowu słuchać że ma to rzucić. Przecież ona bardzo dobrze o tym wiedziała, dlaczego nikt nie mógł tego pojąć ?! Chciała, ale nie potrafiła, nie chciała być ćpunką. Marzyła o tym żeby się wyleczyć, ale nie potrafiła. Brak był jej motywacji i chęci. Po jakimś czasie była na miejscu i lekko zapukała do drzwi.
- Cześć Lea - powiedział kapitan biało-czerwonych
- Cześć, jest Aga ? - odpowiedziała lekkim uśmiechem
- Czeka na Ciebie w kuchni - odparł zapraszając ją gestem ręki do środka. Weszła na korytarz, zdjęła buty i podążała za Błaszczykowskim. Szli prosto do salonu, gdzie było słychać głośne okrzyki, domyśliła się że to znajomi Kuby, więc szybko spuściła głowę w dół i szybkim krokiem poszła do kuchni.
- No miło Cię widzieć -powiedziała wściekła Agata
- Cześć Aga - odparła skrępowana
- Jak mogłaś ?! - wrzasnęła Polka - Obiecałaś mi że już nie będziesz, czy Ciebie na prawdę trzeba kontrolować jak małe dziecko. Przecież moja Oliwia jest o wiele bardziej odpowiedzialna niż ty - krzyczała
- Nie krzycz, przecież tam jacyś ludzie siedzą - powiedziała po cichu wskazując palcem na salon wypełniony przyjaciółmi Jakuba
-Trudno. Dziewczyno jak możesz być taka nieodpowiedzialna. Chcesz sobie zniszczyć życie jeszcze bardziej ?! - powiedziała głośno lecz już nie krzykiem
- Bardziej już się nie da - odparła zrezygnowana. Poczuła jak jej serce zaczęło mocniej bić, strasznie głupio jej było z tego powodu, że to właśnie Aga musi na nią krzyczeć żeby zrozumiała
- Masz racje użalaj się nad sobą, to na pewno ci pomoże - krzyknęła polka z braku sił
- Mi już nic nie pomoże - powiedziała Lea ze łzami w oczach - Ja już pójdę - dodała ocierając łzy z policzków
- Jeszcze nie skończyłam - krzyknęła za dziewczyną, która chwyciła szybko swoje obuwie w dłonie i wybiegła na ulicę. Serce pękało jej na miliony malutkich kawałeczków, ale co miała zrobić. Iść na odwyk ? Jak narkomanka ma wytrzymać pół roku zamknięta w czterech ścianach. To nie dla niej, Lea potrzebuje przestrzeni, wolności. Do tego opowiadanie o tym co się w danej chwili czuje, ta dziewczyna jest zbyty nieśmiała i zamknięta w sobie żeby mówić komukolwiek o tym co właśnie przechodzi. Wiele trudnych chwil zajęło jej to żeby zaprzyjaźnić się z Błaszczykowskimi. Ale udało się, zdobyła przyjaciół, a teraz po tej kłótni nie miała siły na nic, nie miała komu się wygadać. Ubrała swoje buty i poszła w stronę malutkiego parku w pobliżu domu Kuby i Agaty. Lubiła to miejsce najbardziej ze wszystkich w Dortmundzie, tu odnalazła swoją oazę spokoju. Gdy już doszła na miejsce, poszła prosto do fontanny, to jej ulubiona część parku. Zawsze wpatrywała się w wodę, która spokojnie i regularnie spadała w dół. Chciała uciec od swoich problemów i to jak najszybciej, ale do głowy przychodziły jej tylko dwa pomysły. Pierwszy - naćpać się na śmierć, niestety nie miała aż tyle narkotyku, żeby mógł ją uśpić już na zawsze. Drugi - żeby po prostu pociąć sobie żyły. Już kiedyś próbowała, po wypadku swoich rodziców. Uratował ją Kuba, który przyjechał do niej w odwiedziny. Pobiegła szybko do domu, nie chciała więcej męczyć się z tym wszystkim co otacza ją, więc postanowiła podciąć sobie żyły i to jak najszybciej. Po kilku chwilach była na miejscu, poszła prosto do łazienki, przed tym biorąc z sypialni działkę kokainy. Wciągnęła wszystko co miała i wpadła w szał, chwyciła za lustro i rzuciła nim o podłogę z całej siły. Usiadła pośród odłamków. Rozglądała się po pomieszczeniu. Nogi już miała pocięte od malutkich kawałków lustra. Spojrzała w dół na odbicie w jednej z części. Oczy zalane łzami, serce waliło jej tak mocno, że sama nie wiedziała czy to od narkotyków, czy od strachu. Prawda była taka, że nie chciała tego robić i bardzo się bała, lecz wmawiała sobie, że nie ma innego wyjścia. Westchnęła głośno i chwyciła jeden z odłamków, po czym przejechała kilkukrotnie po swoich nadgarstkach. Oczy powoli jej się zamykały, poczuła ukojenie, którego nie doświadczyła nawet po kokainie. Już nie myślała racjonalnie, nie wiedziała gdzie jest i kim jest. Nie zdawała sobie powagi z sytuacji, zaczęła się głośno śmiać. Do momentu, gdy usłyszała czyjeś kroki.
- Dziewczyno, co ty robisz ?! - krzyknął jakiś chłopak, stojący we wejściu do łazienki
- Nie chce żyć, słyszysz ? - odpowiedziała cicho i zamknęła oczy.

***

Jestem z kolejnym rozdziałem.
I co ? Trochę dramatu nie ? :)
Przepraszam za wszystkie błędy,
ale staram się korzystać jak najwięcej z ostatnich chwil wakacji.
Do następnego. <3

1 komentarz: